Rodziny łšczone

Jeœli jesteœmy z odzysku i nasz partner jest z odzysku, to tworzymy już prawdziwy kalejdoskop komplikacji.


Na poczštku jest pięknie.
Zakochujemy się w drugiej osobie a jakiekolwiek przeszkody w tle sš po prostu w tle. Nawet, jeœli na chwilę wypłynš na powierzchnię to nasza siła je tłumi i oddala od tej sielanki, w której chcemy zostać na zawsze i na powrót „podtapia”.
Przeszkody sš różne ale my się skupimy na byłych zwišzkach, które cišgnš się za nami jak komornicy a w najlepszym wypadku jak jeden komornik i dopóki jest to jeden komornik, to będziemy się wić ale damy sobie radę. Raz trochę na naszš burtę raz na przeciwnš, ale spokojnie możemy zaczšć budować nowe życie.
Zdarzajš się oczywiœcie maniacy/maniaczki albo zakochani bez reszty, gotowi na wszystko, tracšcy umiejętnoœć rozróżniania dobra od zła i krzywdy od uporu. Zamieniajš się w przeœladowcę i trujš życie tobie, otoczeniu, nowemu partnerowi. Stajš się wręcz niebezpieczni. Policja w takich przypadkach coraz częœciej reaguje prawidłowo ale bywa, że bagatelizujš zjawisko i nie przyjmujš zgłoszenia. O czym ja piszę, często ty też nie decydujesz się na zgłoszenie. STALKING

Jeœli jesteœmy z odzysku i nasz partner jest z odzysku, to tworzymy już prawdziwy kalejdoskop komplikacji. Sš też poprzednie zwišzki tzw. nie zakończone. Bez rozwodu, w separacji, wspólny majštek, wspólni znajomi, wspólna działka za miastem, praca w jednej korporacji itd.
Największym plecakiem i to plecakiem nie do zdjęcia, sš dzieci z poprzednich zwišzków. Dzieci pozostanš z nami na zawsze i zawsze będš stanowić mniejszš lub raczej większš komplikację naszego nowego zwišzku. Nowej relacji, na której budujemy naszš przyszłoœć. Przelotnych układów to nie dotyczy, bo dzieci nie zdšżš zaprowadzić pełnej destrukcji. Mogš jedynie przestraszyć potencjalnego kandydata/kandydatkę już przy pierwszym kontakcie - pieszczota przy zapoznawaniu kandydata z córkš/synem i na proœbę matki /ojca , aby się latoroœl przedstawiła,odzywka typu: „chyba Cię pojebało”, studzi zapędy. I może dobrze, bo gra w rodziny łšczone nie jest dla mięczaków.
Sš też tacy, którzy jak żołnierze wietkongu, którzy skrywajš swoje dzieci w „głęboko wykopanych tunelach realnego życia”, do końca nie wspominajš o ich istnieniu obiektowi westchnień, tak jakby przeczuwali, że sielanka się skończy. Niestety prawda przeważnie jak „oliwa na wierzch wypływa”, a wtedy dochodzi bardzo dynamicznie do sprawdzianu uczuć.


Więc na poczštku miłoœć daje nam siłę i nadzieję, że wszelkie przeciwnoœci i problemy sš łatwe do przezwyciężenia i rozwišzania. Można przecież usišœć razem i wszystko sobie wytłumaczyć. Siadamy więc i rozmawiamy. Każdy ma swoje racje, wygłasza je i już na tym etapie budzi się w nas jakieœ pierwsze uczucie niesprawiedliwoœci, ponieważ padajš oskarżenia i uogólnienia. Słowa takie jak: „zawsze”, „nigdy”, „tylko” „codziennie”
Oskarżenia, że nigdy nie słuchamy, że zawsze stajemy po stronie swoich rodzonych dzieci, że codziennie musimy pouczać i ganić (my byœmy to nazwali próbš edukacji ale to tylko nasza opinia).

Więzy krwi sš zbyt silne, by dusić w sobie fakt, że ktoœ obcy dla mojego dziecka, będzie je pouczał lub karał w jakikolwiek sposób. Nawet zwykła przygana, uwaga może uruchomić lawinę często niesprawiedliwych i tym bardziej niełatwych do zaakceptowania oskarżeń.

Pamiętajmy, dzieci myœlš innymi kategoriami. Dla nich zmiana to zło. Nowe obce osoby zawsze będš wrogiem nr 1. Mama w domu została sama, a tatuœ œciska się z jakšœ obcš kobietš, dziwkš po prostu. Albo Tata w domu sam przy kieliszku w rozpaczy, a mamusia uœmiechnięta i tak wodzi oczami za tym brodatym, wysokim obcym facetem, który w dodatku jš tak władczo traktuje, a ona poza nim œwiata nie widzi.

No ale do tej pory opisaliœmy jakieœ weekendowe wspólne wyjazdy, spotkania, wypady nad jezioro. Prawdziwy sprawdzian dla dorosłych zaczyna się w momencie wspólnego zamieszkania. Uwaga, zaczyna się.

Nagle pod jednym dachem mieszka ze mnš mama z jakimœ Panem i jego synem.
Mieszkamy razem, ja, moja siostra tata jego lafirynda i jej córeczka. Nieznoœne.
Konfiguracji jest wieloœć. Zawsze Ÿle. Zawsze coœ jest nie tak, niesprawiedliwie.
Nikt jeszcze chyba nie wymyœlił metody na właœciwe układanie takich puzzli. Kto zamieszka w pokoju z łazienkš. Kto sprzštnie w kuchni, kto wyprowadzi psy. Kto będzie siedział przy mamie w kinie. Kto będzie jechał obok kierowcy. Jak posadzić wszystkich przy stole.
Czy on może pić herbatę z mojego kubka, który dostałem od Taty, jak był w Grecji.
To jest mój kubek, nikt nie będzie z niego pił.
Tak ? to ja go nie będę myła, nie wkładaj go do zmywarki, myj go w zlewie sama.
To tylko takie niewinne przepychanki.
Prawdziwe problemy zaczynajš się, kiedy padajš pierwsze epitety, szarpanina, trzaskanie drzwiami, ucieczki z domu, szantaże na grubo, złoœliwoœci, brak jakiegokolwiek posłuchu i przy tym brak jakichkolwiek narzędzi do korekty takich zachowań. Chcesz ukarać, a nie masz jak. Jak coœ „sprytnego” wymyœlisz, to usłyszysz w rewanżu tylko salwę œmiechu, drwiny i znowu obelgę. Przecież dzieci to nie tylko słodkie 2 letnie bobaski ale również nastolatkowie.

Paradoksalnie największš siłę w tych relacjach majš dzieci. To one w przeważajšcej większoœci rzšdzš zwišzkami. Nie ma to znaczenia, czy zdajš sobie z tego sprawę,czy nie. Działajš tak jakby były o tym œwięcie przekonane. Zaczynajš nowy œwiat układać po swojemu i wtedy zaczyna się prawdziwa „wojna” a może wojna na słowa, czyny, rękoczyny, złoœliwoœci, oskarżenia, skargi, doniesienia. Dzieci nie myœlš, ze kolejny kandydat/kandydatka na partnera mamy czy taty może być znacznie gorszy. One myœlš tylko o tym jak dokuczyć temu /tej obecnej. One chcš , aby wrócił poprzedni stan rzeczy. Nie wiedzš, że nie ma już powrotu , że nigdy już nie będzie tak samo.
W tym całym pogmatwanym rozgardiaszu sš jeszcze dziadkowie, którzy przeważnie trzymajš stronę swoich prawdziwych wnuczšt i często na proœbę wnuczšt lub bez niej, zaogniajš sytuację a w skrajnych przypadkach zmieniajš treœć testamentu na niekorzyœć, zakochanego w niewłaœciwej osobie syna lub córki. Czy Ty synu/córko nie widzisz, jak Twoje dzieci cierpiš? Konflikt z rodzicami ukochanego/ukochanej partnerki murowany.


Wracajšc do dzieci. Miotasz się od prób układania się z nimi aż po straszenie dzieciarni!!! A spróbuj być twardym i konsekwentnym, to czeka na ciebie niespodzianka. Lubisz trafić na komendę, zakuty w kajdanki na oczach sšsiadów wrzucany do suki. Tam może uda się twojemu prawnikowi wyjaœnić, że nie tknšłeœ nawet tej nastolatki. A weŸ się jeszcze napij wina do kolacji.
Panie Władzo to sš jej wymysły, ja jej nawet nie dotknšłem, jakie zadrapania? To po wczorajszych zajęciach z wf itd. Jesteœ ugotowany.

To jest ekstremalny przypadek, ale weŸ pod uwagę, że dzieci o takich metodach wiedzš, sš w tym kierunku edukowane. I o ile w wielu przypadkach jest bardzo ważne, aby dzieci wiedziały co znaczy zły dotyk i przemoc na nieletnich i jak reagować . Nie zmienia to faktu, że użycie tego arsenału, tej broni niekonwencjonalnej tak szybko przychodzi małolatom do głowy a co odważniejsi albo bardziej zdesperowani nie zawahajš się jej użyć. Biada facetom w rodzinach łšczonych przecież o zły dotyk może równie dobrze oskarżyć cię chłopiec z tym samym skutkiem. Przy okazji najprawdopodobniej raz na zawsze tracisz zaufanie u nowej partnerki. Co tu dużo pisać o rodzinach łšczonych w kontekœcie zgłoszeń na policję. Znam przypadek, że rodzona czternastoletnia córka zgłosiła na policję, że zgwałcił jš jej ojciec, bo czegoœ jej nie chciał dać. Dopiero przyciœnięta do muru przez psychologa na komendzie wyznała, że skłamała. Siedemnastoletni rodzony syn bije własnego ojca bo ten odcišł mu internet.

Aspekt majštkowy w tym całym zamieszaniu jest nie mniej ważny. Nasze relacje z byłymi żonami/mężami bardzo często ograniczajš się nie tylko do kłótni na temat dzieci, ale nie mniej lecz więcej w przedmiocie pieniędzy. Bez znaczenia jest teraz czy chodzi o byłe partnerki/byłych partnerów czy dzieci. Stajesz się jakimœ utraconym Ÿródłem finansowania, które za wszelkš cenę trzeba zachować choć w częœci dla siebie. Resztki uczuć, owszem,też czasami gdzieœ tam się tlš. Głównie na zasadzie „psa ogrodnika”. Każdy zaczyna cišgnšć we własnš stronę i nie ma na to rady. Cywilizowane i kulturalne relacje to tylko slogan. Jak się póŸniej okazuje, wygrywa wcale nie ten silniejszy.

Hmm. Tu przecież nie ma wygranych. Sš tylko ci co mniej przegrali.






Artykuł czytany 950 razy.


powrót do listyƒ

to prawda …bywa jeszcze gorzej


us 1

Goœć
10-01-2016 19:30:20

dzieciaki z róznych zwišzków mieszkajace pod wspólnym dachem potrafia sie dogadać ale tylko ze sobš ; relacje z rodzicem i jego nowym partnerem/partnerkš to juz zupełnie inna sprawa


laseczka
11-01-2016 14:28:54

Wiecie jak to jest. Dzieci się rodzš bo młodzi nie zdajš sobie sprawy z tego co to znaczy wychowywać. Ludzie się łšczš bo nie wiedzš co to znaczy żyć razem. Ci z odzysku łšczš się bo myœlš, że jakoœ to wszystko im akurat się uda i dzięki temu mamy bachory, rodziny patchworkowe i inne niedopracowane zwišzki. A życie toczy się dalej i prokreacja jakoœ postępuje choć bioršc pod uwagę aktualne trendy to niedługo.


Expert
11-01-2016 18:21:50

rodziny łaczone to dzisiaj też babcia lub ciocia ewentualnie niania która siedzi z dzieciakami całymi dniami dwozi je do szkoły , przedszkola, po odbiera i kładzie spać jak ludzie zap*******lajš w korpo nie majš czasu dla Własnych dzieci a co dopiero dla dzieci partnera


kika13
15-01-2016 21:52:42

zawsze będš komplikacje na róznych poziomach tych relacji a to jedno sie wykrzaczy a to w innš stronę będze Ÿle trzeba po prostu z tym życ


dorotka
25-01-2016 12:26:18



Skomentuj artykuł


dołšcz zdjęcie

max wymiary obrazka 4000x4000 px, max wielkoœć pliku 1MB (.gif, .jpg, .png)