Życie może być bajkš.

Był tajemniczy a więc jeszcze bardziej pocišgajšcy. Czułam jednak gdzieœ głęboko, majšc całkiem niezłš intuicję, że taki facet na pewno nie jest wolny, ze może ma żonę i dzieci...


Pamiętacie ten stary film z Juliš Roberts jak z prostytutki staje się ukochanš milionera?
Co prawda cišg dalszy jej losów nie jest znany, bo być może że przystojny i bogaty Richard Gere wcale się z niš nie ożenił i nie żyli długo i szczęœliwie….kto wie..
Ale nie o tym chciałam. Postanowiłam napisać kilka słów o sobie, krótkš mojš historię, bo większoœć zwierzeń na expartnerze bazuje na doœwiadczeniach negatywnych a i komentarze nie sš zachętš do wchodzenia w zwišzki.

Moje życie też nie zapowiadało się jakoœ fenomenalnie.
Jeszcze jako bardzo młoda, ładna i inteligentna dziewczyna (przynajmniej za takš się miałam), przeżyłam traumę dotyczšcš relacji z facetami.
Pracowałam, jak wiele studentek, jako kelnerka w dosyć kultowej knajpie w stolicy. Przychodzili tam i pewnie nadal przychodzš różni ludzie. W tym czasie umawiałam się z chłopakami, jak każda, ale nie byłam zakochana. Moje zwišzki opierały się bardziej na wspólnym imprezowaniu.
Do baru często przychodzili nawet celebryci, lekarze, prawnicy z pobliskich kancelarii no i sporo turystów.
Jeden z goœci przychodził dosyć systematycznie albo na lunch z kolegami albo wieczorem na drinka. Zaczepiał mnie. Oczywiœcie pełna kultura, duże napiwki ale nie za duże aby mnie nie obrazić. Gdy miał szansę rozmawiał ze mnš. Głównie wypytywał mnie, o to jakie mam plany, marzenia, czy mam chłopaka. Poważny, przystojny starszy facet. Uœmiechał się do mnie i œledził wzrokiem. Może nawet „pożerał”. Czułam, że bardzo mu się podobam i że facet chce mnie poderwać. Ja nie wiedziałam o nim nic, z wyjštkiem faktu, że pracuje gdzieœ w centrum i nie jest budowlańcem, bo przeważnie ubrany był w elegancki garnitur a przynajmniej w marynarkę.
Od koleżanki dowiedziałam się, że to prawnik. Był tajemniczy a więc jeszcze bardziej pocišgajšcy. Czułam jednak gdzieœ głęboko, majšc całkiem niezłš intuicję, że taki facet na pewno nie jest wolny, ze może ma żonę i dzieci. Czułam, że relacja z takim facetem to kłopoty.

Rozmowy trwały, przynosił mi kwiatki. Pewnego razu przyszedł po mnie po pracy i poszliœmy na drinka. Oczywiœcie oszałamiał mnie swojš elokwencjš, intelektem, dojrzałoœciš, adorowaniem mnie jak przepięknej kobiety. Powiedział mi, że jest mnš oczarowany, że jestem piękna, że cišgle o mnie myœli.
Zaczęłam się z nim spotykać. Bałam się zapytać o jego życie, o którym nic nie wiedziałam. Pewnego dnia, na weekendowym wypadzie za miasto zapytałam go, czy ma żonę. Odpowiedział, że tak, ale że nic go z żonš nie łšczy, że się już nie kochajš i że zakochał się we mnie. Prawda była taka, że to ja się zakochałam się w nim i wkręciłam na dobre.
Po paru miesišcach spotkań po hotelach i wyjazdach, zorientowałam się, że zaszłam z nim w cišżę. Natychmiast się z nim spotkałam i mu o tym powiedziałam, myœlšc naiwnie, że to będzie ta przyczyna dla której on się ze swojš żonš rozwiedzie. Reakcja mojego ukochanego była dziwna. Przyjšł tę informację ze spokojem i powiedział: „usuniesz”. Byłam w szoku. Nie odpowiadałam na jego telefony. W końcu wpuœciłam go do mieszkania. Błagał i płakał, że muszę usunšć, bo on nie może się ze mnš ożenić, bo jego żona też jest w cišży, że zrujnuje jemu i sobie przyszłoœć. „Jesteœ jeszcze taka młoda będziesz miała jeszcze dzieci a teraz nie rujnuj sobie i mi życia!” – błagał prawie na kolanach i nie wyglšdał już ani elegencko ani elokwentnie. Wyglšdał jak żałosny „dupek”, który za chwile nawali w swoje spodnie od Armaniego. Brzydziłam się nim. Postanowiłam wykreœlić go ze swojego życia. Nigdy już się z nim nie spotkałam. Rodzice będšcy zawsze dla mnie wsparciem, pomogli mi. Skończyłam studia a córcia w międzyczasie skończyła 5 lat.
Nie muszę wspominać, że facet specjalnie mnie nie szukał a i nie przelał na moje konto pieniędzy na wychowanie małej. Wiem, że mogłam iœć do prawnika i walczyć ale nie chciałam i nie miałam na to siły. Byłam emocjonalnym wrakiem.

Podnieœć się pomogło mi dziecko i moi bliscy. Po prostu musiałam żyć.
Przez kilka lat z nikim się nie spotykałam – kac dokuczał mi zbyt dotkliwie.

Przez jeden z portali internetowych, poznałam faceta z zagranicy. Był jakimœ kuzynem mojej koleżanki i dołšczył do grona moich znajomych w wirtualnym œwiecie. Oglšdałam jego zdjęcia, czytałam komentarze. Wydawał się normalny. Jedyny mankament - mieszkał w Australii. Jego rodzice wyjechali tam dawno temu i on się tam urodził ale mówił po polsku. Po kilku miesišcach korespondencji przyjechał pierwszy raz do Polski. Na żywo spodobaliœmy się sobie jeszcze bardziej. Potem przyjeżdżał jeszcze ze 3 razy, zanim zdecydowałam się pojechać w odwiedziny do Australii. Pojechałam sama, bez córki. Wczeœniej przez skypa, face time rozmawiałam z jego siostrš, poznałam przyjaciół. Moja nieufnoœć jednak była we mnie zbyt głęboko zakorzeniona.
W Australii okazało się, że facet jest naprawdę fajny, że jest polskiego pochodzenia, że nie ma nic do ukrycia i że marzy o żonie Polce. Miał pracę, dom, samochód, przyszłoœć. Zachwycił mnie swojš prostotš i szczeroœciš. Pokochał mojš córkę a ona polubiła go. Pobraliœmy się.

Mieszkam w Australii i jestem w cišży z moim Australijczykiem.
Jak tęsknię za białym serem, polskš wariackš codziennoœciš przyjeżdżamy. Jedziemy wtedy nad moje ukochane jezioro Białe pokšpać się i zjeœć sielawę. Andy nadal boi się trochę lazurowej wody jeziora Białego, mówi że woda jest tak podobna do wód australijskich a w tamtych czai się przecież sporo krokodyli.
Konkluzja: życie może być bajkš nawet jeżeli zaczyna się od „kopnięcia w tyłek albo w twarz.”






Artykuł czytany 564 razy.


powrót do listyƒ

fajnie w sumie normalna historia; każdemu może się to przydażyć


us 1

Goœć
18-04-2016 11:52:47



Skomentuj artykuł


dołšcz zdjęcie

max wymiary obrazka 4000x4000 px, max wielkoœć pliku 1MB (.gif, .jpg, .png)