Magia Miłoœci

Po raz pierwszy natknęliœmy się na siebie, a w zasadzie wpadłam na niego, idšc sobie i podœpiewujšc w słuchawkach, do rytmu jednego z ulubionych moich kawałków.


Wiele mówi się i czyta o tzw. chemii. Widzisz faceta, on Ciebie – coœ się zaczyna dziać wokół.
Na poczštku, nawet nie wiadomo o co chodzi. Nie wiadomo, czy ta osoba, której magnetyzm jest niepodważalny, Ci się podoba czy też nie…
Doœwiadczyłam tego nie raz..
Jedno z tych doœwiadczeń zapamiętałam na zawsze, bo okazało się doœwiadczeniem miłoœci.
Po raz pierwszy natknęliœmy się na siebie, a w zasadzie wpadłam na niego, idšc sobie i podœpiewujšc w słuchawkach, do rytmu jednego z ulubionych moich kawałków. Nagle usłyszałam pisk opon …samochód o mały włos by mnie potršcił. Oczywiœcie była to moja wina bo pewna, że idę po mało uczęszczanej uliczce, mogę sobie przez niš przechodzić dowolnie. Nie popatrzyłam a przecież było to małe skrzyżowanie.
Z samochodu – dużego i białego – tyle zauważyłam, wyskoczył facet. Też duży i z brodš, i zaczšł na mnie wrzeszczeć. Byłam przerażona jak sparaliżowana. Nie mogłam wybškać z siebie słowa i jeszcze na dodatek zaczęły mi z oczu płynšć łzy.


Facet zbaraniał i dziękować Bogu przestał się na mnie wydzierać. Już z troskš w głosie pytał czy wszystko ok, czy nic mi się nie stało i czy uderzyłam się głowš. Powoli się uspokoiłam i zaczęliœmy normalnie rozmawiać. Okazało się, że chyba nie jest bardzo stary, bo powiedział mi że trochę się zna na medycynie, ponieważ jš właœnie kończy. Dałam się zaprosić na „soczek”, aby on mógł ocenić, czy wszystko ze mnš jest OK.
Nie wiem czy mi się spodobał – chyba na poczštku nie. Wydał mi się gburowaty. Dopiero po dłuższej rozmowie okazało się że Maciek – tak miał na imię, chyba jest w porzšdku.
Pożegnaliœmy się i zostałam na ulicy z wizytówka w ręce „na wszelki wypadek”. Pomyœlałam wtedy – fajny gostek ale na pewno ma albo żonę albo narzeczonš.
Po jakimœ czasie uzmysłowiłam sobie, że Maciek tkwi w mojej głowie. Nie chciałam dzwonić. Postanowiłam znaleŸć go na facebooku. Udało się. Wysłałam mu zapytanie i zostałam przyjęta do grona jego znajomych – huuurraa – co za osišgnięcie.
Już po przejrzeniu jego zdjęć i wydarzeń zorientowałam się, że pomimo faktu, iż jest kawalerem to ma kobitkę, czyli nie jest singlem.
Nie zdziwiło mnie to w sumie. Pomyœlałam, ze przecież możemy zawsze zostać kumplami.
I tak też się stało; lajkowaliœmy swoje posty, a potem zaczęły się rozmowy emotikonami. Wysyłanie uœmieszków, piesków, kotków no i coraz dłuższe rozmowy na czacie. Nie zauważyłam, od kiedy się wkręciłam. Co wieczór czekałam na to, kiedy on do mnie zagada. Goœciu dosyć zajęty, a na pewno bardziej ode mnie, a więc nie miałam aż tak wielu okazji. Zaproponował spotkanie w realu.
Na poczštku wpadłam w panikę ale potem postanowiłam pójœć.
Wybraliœmy się do kina na jakiœ stary film Woody Allena (oboje lubimy jego twórczoœć). W kinie jakoœ naturalnie zaczęliœmy się trzymać za ręce, a potem nawet całować. Było cudnie. Tak jakoœ chemicznie i magicznie, a jednoczeœnie naturalnie.
Po spotkaniu pomyœlałam ok – całowaliœmy się w kinie no i co z tego. Nikt nas nie widział, więc on nie bał się, że ktoœ go przyuważy i wykabluje dziewczynie.
Chciałam czegoœ więcej ale tłumaczyłam sobie, że nie mam na co liczyć.
Nie liczyłam na kolejne spotkanie a jednak poprosił o nie a ja się zgodziłam i zakończyło się u niego w łóżku. Było fantastycznie.
Po jakimœ czasie powiedział mi, że wyjeżdża na staż do USA. Załamałam się.
Dopiero wtedy zorientowałam się, że zakochałam się. Zakochałam się w goœciu, który o mały włos mnie nie zabił.
Szczerze powiedział mi, że bardzo mu się podobam ale chyba bez sensu jest tkwić w relacji na odległoœć, także rozmówił się ze swojš ex ale i wobec mnie chce być uczciwy, bo kto wie co się stanie – fair enough Szczerze owe fair wcale mnie nie obchodziło chociaż udawałam, że rozumiem i w ogóle wszystko jest jak należy.
Nie było. On wyjechał a ja tęskniłam jak oszalała. Nie mówiłam mu tego jak rozmawialiœmy przez Skyp’a. Przyjechał niespodziewanie, na œwięta i zmaterializował się przed moimi drzwiami. Już nie wydawał mi się nieciekawym starawym gburem lecz wspaniałym, najmšdrzejszym i najprzystojniejszym facetem na œwiecie. Rzuciłam mu się na szyję i rozpłakałam po raz drugi w jego obecnoœci. Wyznałam mu, że strasznie za nim tęskniłam. Jak to facet – powiedział – dlaczego więc milczałaœ ? A ja odpowiedziałam jak to kobieta – bo chciałam, żebyœ sam to wyczuł i też za mnš szalał z tęsknoty. Jesteœmy razem.

Miłoœć może zaczyna się od chemii ale tak naprawdę to MAGIA.






Artykuł czytany 491 razy.


powrót do listyƒ

ale słodkie...


us 1

Goœć
17-06-2016 20:37:31

życie przynosi rózne niespodzianki równiez miłe


us 1

Goœć
21-06-2016 22:57:32



Skomentuj artykuł


dołšcz zdjęcie

max wymiary obrazka 4000x4000 px, max wielkoœć pliku 1MB (.gif, .jpg, .png)